My analizujemy lokaty, Ty je wybierasz

Czy Twoje pieniądze w Idea Banku są bezpieczne?

Portrait
Rafał Janik
Aktualnie kończy doktorat z zakresu rynków finansowych. Uwielbia liczby, wykresy i dane. W wolnym czasie trenuje kolarstwo oraz wspinaczkę. Jego hobby to literatura i astronomia.
Czy Twoje pieniądze w Idea Banku są bezpieczne?

Nie ma drugiego takiego banku, który wzbudzałby tyle emocji co Idea Bank. Z jednej strony mamy bowiem doskonałą ofertę depozytową, jednak z drugiej: lecące na łeb na szyję wyniki finansowe, oskarżenia KNF o prowadzenie nielicencjonowanej działalności i wreszcie afery z wielką polityką w tle. Co więc myśleć o Idea Banku i co najważniejsze – czy trzymane tam pieniądze są nadal bezpieczne? W tekście przyglądamy się faktom i dzielimy się swoją opinią w tej sprawie.

Jeszcze pod koniec 2017 roku wszystko wydawało się być w jak najlepszym porządku. Kurs akcji Idea Banku trzymał się na stabilnym poziomie ok. 25 zł za akcję, dając łączną wycenę banku w okolicach 2 mld zł. Dla obserwatora z zewnątrz – czyli kogoś takiego jak my czy nasi czytelnicy – powodów do niepokoju nie dawała także analiza dostępnych wówczas raportów finansowych, które pokazywały stabilny wzrost posiadanych aktywów przy 50-100 mln zł kwartalnego zysku netto.

Spadkowa tendencja

Pierwsze oznaki tego, że w Idea Banku coś może nie działać tak jak powinno, pojawiły się na początku bieżącego roku, kiedy to kurs akcji zaczął systematycznie osuwać się coraz niżej. Najpierw do 20 zł, potem do 18 zł, a wreszcie do 15 zł.

Wyjaśnienie tej spadkowej tendencji przyszło dopiero w marcu, kiedy to okazało się, że w IV kwartale 2017 roku bankowi znacznie pogorszyły się wyniki, a jego kwartalny zysk „stopniał” do raptem 18,5 mln zł. W kolejnym kwartale było jeszcze gorzej. Kurs akcji uparcie brnął na południe osiągając – jak się wówczas wydawało – absurdalnie niski poziom 7 zł za akcje.

Nawet gdyby założyć, że Idea Bank już nigdy nie będzie tak zyskowny jak wcześniej, tak niska wycena wydawała się nieuzasadniona. Albo więc akcjonariusze banku wpadli w panikę, albo działo się w nim coś, o czym zwykli „Kowalscy” po prostu nie wiedzieli.

Kurs akcji Idea Banku
Kliknij, aby powiększyć

Czas na kłopoty

Zagadka rozwiązała się dopiero w połowie sierpnia tego roku. Okazało się, że bank siedzi przynajmniej na kilku „minach” (o czym – jak sugeruje zachowanie kursu akcji – z wyprzedzeniem wiedziała przynajmniej część inwestorów).

Pierwszą z nich były powiązania pomiędzy Idea Bankiem a chylącą się wówczas ku upadkowi windykacyjną spółką GetBack. Na współpracy z nią bank bezpośrednio stracił ponad 40 mln zł (mówiąc bardziej szczegółowo – nie otrzymał zapłaty za sprzedane GetBackowi pakiety wierzytelności).

Druga sprawa to pokłosie niesławnych „polisolokat” (dowiedz się więcej tutaj), a także innych produktów ubezpieczeniowych oferowanych przez bank. Akonto przegranych spraw sądowych bank zawiązał rezerwę w łącznej wysokości przeszło 140 mln zł.

Największą „miną” okazała się być jednak należąca do Idei księgowa spółka Tax Care. W jej przypadku stwierdzono istotną utratę wartości i odpisano z tego tytułu bagatela – 144 mln zł.

Odpisy i rezerwy Idea Banku w II kwartale 2018 roku

Pozycja

Kwota

Odsetek (%)

Odpis z tytułu utraty wartości należności od funduszu EasyDebt Sekurytyzacyjny FZ

46 mln zł

15%

Rezerwa z tytułu potencjalnego zwrotu prowizji od produktów ubezpieczeniowych powiązanych z umowami kredytu

72 mln zł

23%

Rezerwa z tytułu potencjalnego zwrotu prowizji od produktów inwestycyjnych powiązanych z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym

42 mln zł

13%

Odpis z tytułu utraty wartości spółki Tax Care

144 mln zł

45%

Rezerwa z tytułu potencjalnych roszczeń od klientów, którzy za pośrednictwem Idea Banku zakupili obligacji GetBacku

14 mln zł

4%

Łącznie

318 mln zł

100%

Co ciekawe - w tej wyliczance stosunkowo małą pozycję stanowią rezerwy z tytułu potencjalnych odszkodowań dla posiadaczy obligacji GetBack’u, których sprzedażą zajmował się bank. W sumie na ten cel przeznaczono 14 mln zł, co przy skali pozostałych rezerw i odpisów stanowi raptem 4%.

Reszta historii jest już chyba większości z Was znana – zakończone we wrześniu dochodzenie ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i w efekcie wpisanie banku na listę alertów KNF (chodzi o sprzedaż obligacji GetBacku bez stosownej licencji), dwie dymisje prezesów w ciągu ostatnich dwóch miesięcy i wreszcie głośna na cały kraj afera, w której głównymi personami są właściciel banku – Leszek Czarnecki i szef KNF – Marek Chrzanowski.

Ręka do góry, kto, widząc to wszystko, potrafiłby zachować zimną krew i nie zaczął niepokoić się o przyszłości Idea Banku.

Czy trzymanie pieniędzy w Idea Banku jest bezpieczne?

No dobrze, rozpisujemy się tyle na temat taniejących akcji banku, notowanych przez niego stratach, spodziewanych falach pozwów sądowych oraz brudnych rozgrywkach politycznych. A jak te wszystkie fakty mają się do bezpieczeństwa środków trzymanych w Idea Banku?

Po pierwsze i najważniejsze – Idea Bank, jak wszystkie polskie banki komercyjne, objęty jest ochroną ze strony Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Wysokość tej ochrony wynosi 100 tys. euro (ok. 430 tys. zł). Oznacza to, że w razie potencjalnego bankructwa banku – zdeponowane tam środki nam zwrócone. Czas na zwrot to 7 dni roboczych od daty zwieszenia działalności przez bank i ustanowienia nad nim zarządu komisarycznego (dowiedz się więcej tutaj)

Tak wygląda to w teorii. W praktyce w przypadku wciąż mało prawdopodobnej upadłości Idea Banku sprawa może być nieco bardziej skomplikowana. Główny powód – rozmiar banku, który, zapożyczając terminologię z amerykańskiej bankowości, jest „zbyt duży, by upaść”. Do tej pory bankructwa, które obsługiwał BFG, obejmowały relatywnie niewielkie banki spółdzielcze oraz SKOK-i. Mimo to wypłaty odszkodowań (kwoty od kilkudziesięciu milionów do góra dwóch miliardów złotych) i tak odbywały się przy ostrym sprzeciwie innych banków, które de facto musiały za nie zapłacić z własnej kieszeni.

Suma zobowiązań Idea Banku wobec klientów wynosi ok. 17 mld zł i jest mniej więcej równa kapitałom posiadanym przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

Tymczasem w przypadku Idea Banku w grę wchodzi jednak o wiele więcej pieniędzy. Według najnowszego raportu finansowego, kwota zobowiązań, jaką wobec klientów posiadał bank wynosiła aż 17 mld zł. To mniej więcej tyle, ile według naszych wyliczeń znajduje się obecnie w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym. Innymi słowy- gdyby Idea upadła – fundusz musiałby wydać na wypłaty klientów wszystkie posiadane przez siebie środki.

Następnie pozostały banki byłby zobligowane do tego, aby uzupełnić powstałą lukę z własnych kapitałów (najwięcej zapłaciłyby PKO BP, Pekao i Santander Bank Polska), co w dość istotny sposób odcisnęłoby się na kondycji finansowej sektora. Nie mniej nawet w tym najgorszym dla oszczędzających scenariuszu ich pieniądze i tak ostatecznie zostałyby im zwrócone.

 „Run” na bank największych zagrożeniem

Szczególnie groźny w kontekście dalszego funkcjonowania banku byłby natomiast „run” ze strony jego klientów, którzy zaczęliby masowo zgłaszać się po trzymane tam depozyty. Zgodnie z prawem bank ma obowiązek wypłacić je im w dowolnym żądanym momencie.

Problem jednak w tym, że Idea, jak zresztą każdy inny bank, nie byłby w stanie jednocześnie zaspokoić roszczeń ze strony swoich wszystkich klientów. Większość majątku banku składa się bowiem z udzielonych kredytów (w przypadku Idea Banku jest ich 17,2 mld zł), których spłata z reguły rozłożona jest na kilka, czy nawet kilkadziesiąt lat.

Przeciwdziałając panice bank oferuje więc niezwykle atrakcyjnie lokaty (zobacz ranking lokat oferowanych przez Idea Bank), których oprocentowanie nawet 2,5-krotnie przekracza rynkową średnią. Z jednej strony powinno to znacząco zatrzymać odpływ klientów, jednak w drugiej – zwiększyć koszty funkcjonowania banku (jak tłumaczyliśmy w tym tekście, podstawowy koszt działalności banków stanowią należne klientom odsetki z lokat). Nasze szybkie szacunki pokazują, że już teraz koszt obsługi zobowiązań depozytowych jest w Idea Banku proporcjonalnie ponad 2-krotnie wyższy niż np. w PKO BP czy Pekao.

Innymi słowy – przypomina to trochę trudną do zatrzymania spiralę, gdzie odpływ klientów można zatrzymać tylko obietnicą wyższego zysku, co jednak uderza w finanse banku i pogarsza jego kondycję….

Obligacje wysyłają sygnał ostrzegawczy

To, że ryzyka takiej spirali nie należy lekceważyć, sugeruje m.in. zachowanie kursu obligacji Idea Banku. Podczas ostatniej sesji giełdowej handlowano nimi znacznie poniżej wartości nominalnej, a oczekiwane przez inwestorów oprocentowanie wzrosło skokowo z 5% do ponad 10% rocznie.

Dług żadnego innego banku w Polsce (poza Getin Noble Bankiem) nie jest obecnie notowany tak nisko. A to z kolei wskazuje, że ryzyko braku pieniędzy na wykup zapadających w 2020 roku obligacji stało się spore (choć nadal o wiele bardziej prawdopodobne jest jego wykupienie).

Kurs obligacji Idea Bank
Kliknij, aby powiększyć

Łakomy kąsek dla konkurencji

Z punktu widzenia klientów Idea Banku interesująco wygląda jeszcze jeden scenariusz – przejęcie przez któregoś z konkurentów. Za tego typu możliwością przemawia przede wszystkim ekstremalnie niska wycena banku.

Pod względem ceny do wartości księgowej Idea Bank jest obecnie wyceniany aż 11-krotnie niżej niż rynkowa średnia, natomiast w przypadku wskaźnika cena do przychodów różnica jest przeszło 20-krotna! Pomijając kwestię takich czynników jak skład posiadanego przez Idea Bank portfela kredytowego czy kosztów związanych z prowadzoną działalnością depozytową, bank w oczach swoich konkurentów może jawić się jako wyjątkowo atrakcyjny kąsek.

Wskaźniki finansowe dla wybranych polskich banków

Bank

Cena / Przychody

Cena / Wartość księgowa

Idea Bank

0,14

0,11

PKO BP

3,37

1,37

Pekao

3,20

1,28

mBank

2,89

1,18

ING

3,85

1,91

Abstrahując od tego czy do takiej transakcji dojdzie czy nie (Leszek Czarnecki nie bierze jej pod uwagę, a wręcz przeciwnie – dąży do wzmocnienia i rozbudowy swojej grupy finansowej) z punktu widzenia klientów Idea Banku taki scenariusz wyglądałby bardzo ciekawie.

Posiadane przez nich konta, lokaty czy kredyt zostałyby po prostu przeniesione pod zarząd innego banku, np. Pekao (według plotek miał być on zainteresowany taką transakcją, jednak oficjalnie ją zdementował). Zresztą z podobnymi transferami spotykamy się w polskiej bankowości bardzo często – wystarczy wymienić chociażby niedawne przejęcia Deutsche Banku przez Santander Bank oraz nabycie Raiffeisena przez BGŻ BNP Paribas. Najważniejsze byłoby jednak to, że pieniądze klientów pozostałyby w 100% bezpieczne.

Podsumowanie

Jak informowaliśmy niedawno na naszym Facebooku - patrząc na sprawę Idea Banku oczami zewnętrznego obserwatora, trudno jest nam wypowiadać się na ten temat w sposób w pełni obiektywny. W naszych tekstach, analizach i komentarzach opieramy się jedynie na publicznie dostępnych faktach i taki punkt widzenia przedstawiliśmy w tekście.

Niezależnie od tego uważamy, że zamiast emocjami powinniśmy w większym stopniu opierać się na rzeczowej analizie. Stąd, jak napisaliśmy w tekście – aktualnie nie ma powodu do tego, aby w panice wycofywać z Idea Banku zdeponowane tam środki (o ile jest ich mniej niż 100 tys. euro). Nawet jeśli bank upadnie – możemy liczyć na gwarancje ze strony BFG.

Co więc robić w takiej sytuacji? Intuicja podpowiada nam, że można przekuć ją w szansę. W końcu nieczęsto w obecnej sytuacji ekonomicznej zdarza się, aby jakiś bank oferował lokatę „bez gwiazdek” z oprocentowaniem na poziomie 3,9% (a właśnie taką znaleźć można aktualnie w ofercie Idea Banku). Coś nam mówi, że kiedy atmosfera wokół banku nieco się uspokoi, tak wysokie procenty pozostaną tylko wspomnieniem….

Natomiast jeśli ktoś w Idea Banku trzyma swoje oszczędności życia, a obecne zamieszanie wokół niego powoduje u niego dyskomfort, ten może przenieść całość lub część posiadanych środków gdzie indziej. W naszym rankingu najlepszych lokat znaleźć można oferty innych banków, dzięki którym zarobimy 3% a nawet 4% w skali roku. A nawet jeśli tyle nie udałoby się nam tyle "wycisnąć" (większość banków oferuje co najwyżej 2-2,5%) to w naszej opinii nie ma co traktować tego w kategoriach zmarnowanej szansy. Czasami lepiej jest bowiem osiągnąć mniejszy, ale bezpieczny zysk, niż żyć w obawie, że coś może stać się naszym oszczędnościom. Wybór pozostawiamy Wam.

Przeczytaj także

Komentarze