My analizujemy lokaty, Ty je wybierasz

Ile można zarobić na lokacie w zagranicznym banku?

Portrait
Rafał Janik
Aktualnie kończy doktorat z zakresu rynków finansowych. Uwielbia liczby, wykresy i dane. W wolnym czasie trenuje kolarstwo oraz wspinaczkę. Jego hobby to literatura i astronomia.
Ile można zarobić na lokacie w zagranicznym banku?
Źródło: © igorkol_ter/fotolia

Średnie oprocentowanie oferowane na lokatach w polskich bankach już od dłuższego czasu utrzymuje się w okolicach 1,50%. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób zaczyna zastanawiać się nad przeniesieniem przynajmniej części oszczędności do kraju oferującego lepsze warunki do lokowania pieniędzy. Choć w praktyce taki manewr jest jak najbardziej możliwy i może okazać się naprawdę zyskowny, to jednak należy zdawać sobie sprawę z trudności i ryzyka z tym związanego.

Poszukiwacze wysokich zysków z lokat nie mają wcale tak daleko, aby znaleźć atrakcyjną ofertę. Z naszego punktu widzenia, najbliższe depozytowe eldorado znajduje się bowiem tuż za naszą wschodnią granicą – na Ukrainie. Wystarczy szybki przegląd warunków w tamtejszych bankach, aby przekonać się, że korzystając z ich usług, możemy liczyć przynajmniej na kilkanaście procent odsetek rocznie.

Jednym z rekordzistów jest Prominvestbank (porównywalny wielkością do naszego Nest Banku), który na 12-miesięcznej lokacie oferuje odsetki w wysokości aż 16,25% rocznie (sprawdź aktualne oprocentowanie tutaj)! Równie ciekawie wygląda oferta specjalizującego się w krótkoterminowych depozytach Alfa Banku. Lokując w nim kapitał na promocyjnej 2-miesięcznje lokacie zarobimy aż 16,00%. Z kolei w przypadku największego ukraińskiego kredytodawcy – Privat Banku (pod względem aktywów porównywalny do polskiego Citi Handlowego) do zyskania jest przeszło 10%.

Po wysokie zyski nie tylko na Ukrainę

Dwucyfrowych odsetek z lokat możemy spodziewać się jeszcze w kilku innych krajach świata, z których najbliżej nam do Turcji. W tamtejszym Ziraat Bankasi, w zależności od wybranego okresu, ulokujemy pieniądze na bardzo wysokie 11-17,50%  rocznie (sprawdź aktualne oprocentowanie tutaj) Niewiele mniej do zarobienia jest w Republice Południowej Afryki, gdzie jeden z największych lokalnych kredytodawców – African Bank - przyjmuje depozyty, płacąc za nie nawet 11% odsetek (sprawdź aktualne oprocentowanie tutaj)

Oprócz Ukrainy, Turcji oraz RPA po wysokie zyski możemy udać się m.in. do Argentyny, Egiptu, Iranu czy na Białoruś. W każdym z tych państw bez trudu znaleźć można oferty depozytów bankowych oprocentowanych powyżej 10% rocznie, a w przypadku Argentyny dostępne są lokaty nawet na ponad 25%!

W Rosji i Indiach też można sporo zyskać

Spore, choć już nie tak pokaźne jak we wcześniej wymienionych krajach, zyski z lokat oferowane są także przez banki działające na terenie Rosji. Ciekawą ofertę znajdziemy m.in. w państwowym VTB Banku. W zamian za ulokowanie tam pieniędzy na okres 12 miesięcy, możemy liczyć na oprocentowanie rzędu 6,70%.

Porównywalne do Rosji warunki znajdziemy także w Indiach. Tam standardem jest od 6,00 do 7,50% odsetek w skali roku. Jedna z bardziej interesujących ofert, jakie znaleźliśmy, jest dostępna w State Bank of India, który oferuje lokaty z oprocentowaniem wynoszącym nawet 7,35% rocznie.

Niskie odsetki w krajach wysokorozwiniętych

Na drugim biegunie, jeśli chodzi o ofertę bankowych depozytów, znajdują się kraje wysokorozwinięte (według ONZ od kilku lat zalicza się do nich także Polska).

W gronie najbogatszych gospodarek świata chyba najlepsze warunki do oszczędzania znajdziemy obecnie w Nowej Zelandii, choć maksimum na jakie można tam liczyć to i tak tylko 3,50-4,00% rocznie. Mniej - bo najwyżej 3,00-3,50% do zarobienia jest na lokatach oferowanych przez banki ze Stanów Zjednoczonych oraz Australii. Jeszcze gorzej sprawa prezentuje się w wielu innych wysokorozwiniętych krajach. Przykładowo w Niemczech czy Szwajcarii do zyskania jest co najwyżej 0,50-1,00% odsetek rocznie, na co zrezygnowani brakiem alternatyw klienci i tak się godzą.

Przykładowe oprocentowanie 12-miesięcznych lokat w wybranych państwach świata

Kraj

Bank oferujący lokatę

Oprocentowanie

Turcja

Ziraat Bankasi

17,00%

Ukraina

Prominvestbank

16,25%

RPA

African Bank

10,75%

Indie

State Bank of India

7,35%

Rosja

VTB Bank

6,70%

Nowa Zelandia

KiwiBank

3,40%

Australia

Suncorp Bank

2,65%

Polska

Idea Bank

2,60%

USA

Fidelity Bank

2,65%

Kanada

Canadian Western Bank

2,10%

Wielka Brytania

Sainsbury Bank

1,45%

Singapur

CIMB Singapore

0,75%

Niemcy

Deutsche Bank

0,05%

Szwajcaria

UBS

0,05%

Nie ma zysków bez ryzyka: polityka i inflacja

Źródłem tak dużych różnic w oprocentowaniu lokat jest przede wszystkim sytuacja polityczno-gospodarcza panująca w poszczególnych krajach. W przypadku tych mniej stabilnych lokalne władze monetarne próbują zachęcić inwestorów do lokowania pieniędzy właśnie u nich, ustalając wysoki poziom stóp procentowych (co z kolei wpływa na odsetki oferowane przez banki). Wysokie stopy to - oprócz wabika na inwestorów - także sposób na walkę z wysoką inflacją.

Problemu ze stabilnością cen czy z zainteresowaniem inwestorów nie mają natomiast najbogatsze światowe gospodarki, przez co ich władze monetarne mogą trzymać stopy procentowe na niskim poziomie. To z kolei oznacza, że banki nie mają realnej możliwości zaoferowania swoim klientom lokat oprocentowanych na więcej niż 1-2%.

Roczny poziom inflacji w wybranych krajach świata

Państwo

Roczny poziom inflacji (%)

Poziom stóp procentowych (%)

Argentyna

48,90

44,00

Iran

39,90

18,00

Turcja

20,35

24,00

Egipt

12,70

18,00

Ukraina

9,20

18,00

Białoruś

5,80

10,00

Rosja

5,00

7,75

RPA

4,50

6,75

Indie

2,05

6,25

Polska

1,20

1,50

< Zobacz, jak stopy procentowe wpływają na oprocentowanie lokat. >

Ochrona środków zgromadzonych na zagranicznych lokatach

Istotną kwestią jest także samo bezpieczeństwo środków trzymanych w zagranicznych bankach. W przypadku Polski pieniądze leżące na koncie lub lokacie objęte są ochroną Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, który w razie upadłości banku (oraz SKOK-u) zwraca nam środki do wysokości 100 tys. euro (ok. 430 tys. zł).

Jeśli chodzi o inne kraje, to zakres ochrony znacznie się od siebie różni. Krajem oferującym najwyższą kwotę gwarancji są Stany Zjednoczone. Działający tam odpowiednik polskiego BFG w razie bankructwa zwróci klientom banków wkłady do wysokości 250 tys. dolarów (ok. 900 tys. zł). Niewiele mniej wynosi maksymalna kwota gwarancji w Australii, gdzie jest to równowartość ok. 700 tys. zł.

W innych krajach państwowa ochrona dotyczy już mniejszych sum. Przykładowo, w Singapurze pieniądze trzymane w bankach gwarantowane są do równowartości ok. 130 tys. zł, natomiast w Rosji jest to już tylko ok. 85 tys. zł. Najmniej wynosi kwota gwarancji na Ukrainie oraz w Indiach, gdzie jest to odpowiednio: ok. 28 tys. zł i 6 tys. zł.

Kwoty gwarantowanych środków w razie upadłości banku w poszczególnych krajach

Kraj

Ochrona środków zgromadzonych w banku (w przeliczeniu na polskie złote)

Australia

ok. 700 tys.

Indie

ok. 6 tys.

Kanada

ok. 290 tys.

Niemcy

ok. 430 tys.

Nowa Zelandia

brak ochrony

Polska

ok. 430 tys.

Rosja

ok. 85 tys.

RPA

brak ochrony

Singapur

ok. 130 tys.

Szwajcaria

ok. 370 tys.

Turcja

ok. 90 tys.

Ukraina

ok. 28 tys.

USA

ok. 900 tys.

Wielka Brytania

ok. 420 tys.

Lokując pieniądze za granicą, należy także pamiętać, że nie we wszystkich krajach państwowy system gwarantowania depozytów w ogóle istnieje! W razie bankructwa banku działającego w RPA jego klienci nie mogą liczyć na żadną instytucjonalną ochronę swoich oszczędności. Co ciekawe, z centralnego systemu gwarancyjnego przed kilkoma laty zrezygnowała Nowa Zelandia, która jest jedynym wysokorozwiniętym krajem, w którym taki system nie obowiązuje (i jest to jeden z powodów, dla których tamtejsze lokaty są wyżej oprocentowane niż np. depozyty otwierane w Australii).

Ryzyko kursowe groźne dla naszego portfela

Jeżeli zamierzamy odłożyć pieniądze na lokacie założonej w zagranicznym banku, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że taka operacja w zdecydowanej większości przypadków wymaga wcześniejszej wymiany pieniędzy np. ze złotych na lokalną walutę, którą w zależności od kraju mogą być m.in.: indyjskie rupie, australijskie dolary czy południowoafrykańskie randy.

To z kolei tworzy ryzyko, że w wyniku negatywnych fluktuacji na rynku walutowym po zakończeniu lokaty i ponownej wymianie pieniędzy na polską walutę wróci do nas mniej pieniędzy niż przed jej otwarciem (taki scenariusz jest tym bardziej prawdopodobny, im wyższa jest inflacja w kraju, w którym lokujemy pieniądze).

Przykładem takiej sytuacji jest Turcja, której waluta – lira - w ciągu minionych 12 miesięcy straciła na wartości blisko 20% (w skali 3-lat straty są 50-procentowe). W efekcie (nawet po uwzględnieniu wysokich odsetek z lokaty) taka inwestycja przyniosłaby nam sporą stratę.

Oczywiście takie ryzyko działa w obie strony, a umocnienie waluty, w której lokujemy pieniądze równie dobrze mogłoby okazać się źródłem dodatkowego zysku. Tak było w ostatnim czasie m.in. w Stanach Zjednoczonych, gdzie dolar w ciągu minionych 12 miesięcy zyskał do złotego aż 11%. Niestety, jak pokazujemy w poniższej tabeli, scenariusz dodatkowego zysku z tego tytułu jest co do zasady zacznie mniej prawdopodobny niż to, że w wyniku zmian kursowych poniesiemy stratę.

Zmiany wartości wybranych walut zagranicznych w stosunku do polskiego złotego

Kraj

Waluta

Zmiana za ostatnie 12 miesięcy (%)

Zmiana za ostatnie 36 miesięcy (%)

Argentyna

Peso argentyńskie

-41

-62

Australia

Dolar australijski

+3

-3

Egipt

Funt egipski

+15

-56

Indie

Rupia

+3

-7

Rosja

Rubel

+13

-2

RPA

Rand

-5

+5

Stany Zjednoczone

Dolar amerykański

+14

-3

Strefa Euro

Euro

+4

-1

Turcja

Lira

-19

-46

Ukraina

Hrywna

+8

-7

Pamiętajmy o podatkach

Jeszcze jedną kwestią, o której powinniśmy pamiętać inwestując za granicą są obowiązujące tam podatki od osiągniętych zysków kapitałowych (ang. capital gain taxes).

W praktyce w większości państw wygląda to podobnie jak w Polsce, gdzie pewną część zarobionych pieniędzy musimy oddać państwu. Najczęściej wysokość takiej daniny ustalana jest w oparciu o liniową stawkę podatkową. Oznacza to, że niezależnie, ile zarobimy procentowo zawsze zapłacimy taki sam podatek. W niektórych krajach sposób opodatkowania jest jednak bardziej zawiły i zależy m.in. od osiąganych w ten sposób dochodów czy instrumentu, w który inwestujemy oraz od tego, czy jesteśmy rezydentami podatkowymi danego kraju. Taki rozbudowany system obowiązuje m.in. w Stanach Zjednoczonych, choć jak podaje firma doradcza KPMG w przypadku nierezydentów, zyski z lokat opodatkowane są z reguły stawką 30%.

Z uwagi na zawiłość przepisów podatkowych w poszczególnych krajach rekomendujemy, żeby przed podjęciem decyzji o zainwestowaniu pieniędzy na zagranicznej lokacie skonsultować się np. z doradcą podatkowym lub bankowym specjalistą w celu omówienia jak będzie wyglądało opodatkowania takiego depozytu.

Więcej na temat kwestii podatków i opłacalności lokowania pieniędzy za granicą dowiesz się z tego tekstu.

Jak założyć zagraniczną lokatę?

Dla osób, których nie odstraszają wymienione wyżej czynniki ryzyka, mamy dobrą wiadomość. W praktyce – szczególnie po zmianach, które weszły życie od 1 października 2017 roku - otwarcie zagranicznej lokaty nie powinno stanowić większego problemu.

W znowelizowanej Ustawie o prawie dewizowym możemy przeczytać, że w krajach członkowskich Unii Europejskiej, Europejskiego Obszaru Gospodarczego (a także OECD) nie obowiązują żadne ograniczenia w obrocie dewizowym. Oznacza to, że w większości przypadków nie ma prawnych przeszkód, aby założyć depozyt np. w Australii, Norwegii, Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych czy nawet Turcji.

Niestety, taka operacja prawie na pewno będzie wymagała od nas osobistej wizyty w zagranicznej placówce bankowej. W części banków amerykańskich konieczny do otwarcia konta i lokaty będzie także lokalny adres korespondencyjny.

W nielicznych przypadkach całą sprawę da się też załatwić online lub kontaktując się z polskim przedstawicielstwem danego banku. Przykładem jest tutaj międzynarodowa grupa HSBC (ma oddział także w Warszawie), która umożliwia otwarcie konta bankowego i lokaty m.in. w Stanach Zjednoczonych bez potrzeby wyjeżdżania z Polski. Jeśli jednak nie posiadamy dużego majątku (w przypadku HSBC przynajmniej 100 tys. dolarów), taka pomoc będzie nas sporo kosztować (min. 200 dolarów).

Jeśli chodzi natomiast o państwa nieujęte w Ustawie prawo dewizowe, to otwarcie konta i lokaty jest w nich jak najbardziej możliwe, jednak cała operacja może być nieco bardziej skomplikowana. Na przykład, aby zostać klientem rosyjskiego Sberbanku - oprócz dokumentów potwierdzających naszą tożsamość - będziemy musieli posiadać lokalny meldunek oraz przynajmniej czasowe pozwolenie na pobyt. Podobne wymogi możemy napotkać także w innych krajach, takich jak Ukraina czy Indie.

Jeśli ich nie spełniamy, wówczas rozwiązaniem może być skorzystanie z usług lokalnych pośredników, których w Internecie możemy znaleźć całe mnóstwo (w tym przypadku musimy uważać jednak na koszty, które mogą sięgnąć nawet kilku tysięcy dolarów). Niemniej przy odrobinie determinacji ulokowanie oszczędności w zagranicznym banku jest możliwe praktycznie w każdym zakątku świata.

Koszty przelewów zagranicznych

Decydując się na założenie lokaty w zagranicznym banku musimy pamiętać o koszcie przelania tam pieniędzy. Jeśli nasz wybór padł na walutę euro i któryś z europejskich banków będzie to symboliczny wydatek rzędu 5-10 zł. Ale kiedy lokata ma być założona w mniej popularnej walucie (np. lirach czy rublach) lub też chcemy skorzystać z usług np. banku nowozelandzkiego, wówczas transfer pieniędzy będzie o wiele droższy i zależności od kwoty może wynieść nawet 250 zł.

Pełny przegląd kosztów związanych z przelewami zagranicznymi znajdziesz tutaj.

Czy warto lokować pieniądze za granicą?

Taka geograficzna dywersyfikacja majątku pozwala nie tylko na zmniejszenie ryzyka związanego z trzymaniem wszystkich pieniędzy w jednym miejscu, ale w przypadku sporej grupy państw pozwala na zarobienie naprawdę okazałych odsetek (oczywiście z tyłu głowy zawsze trzeba pamiętać o inflacji). Jeśli nie boimy się przy tym ryzyka związanego ze zmianami kursowymi, takie podzielenie posiadanych oszczędności na kilka różnych krajów stanowi całkiem rozsądne rozwiązanie. Natomiast w przypadku, w którym takiego ryzyka nie akceptujemy zostaje nam trzymanie wszystkich środków w polskich bankach i zarabianie po jeden, góra dwa procent rocznie.

Przeczytaj także

Komentarze