My analizujemy lokaty, Ty je wybierasz

Ile mamy my, a ile oni, czyli o depozytach bankowych Europejczyków

Portrait
Rafał Janik
Doktor nauk ekonomicznych. Uwielbia liczby, wykresy i dane. W wolnym czasie trenuje kolarstwo oraz wspinaczkę. Jego hobby to literatura i astronomia.
Ile mamy my, a ile oni, czyli o depozytach bankowych Europejczyków
Źródło: © fotolia/ alexlmx

Na koniec 2018 roku obywatele krajów należących do strefy euro trzymali w bankach astronomiczną kwotę 33 bilionów złotych. Największa część tych pieniędzy – 10 bln – znajdowała się w rękach mieszkańców Niemiec. Ogromne oszczędności, ponad 6,5 bln zł, zgromadzili też Francuzi. Polacy ze swoim niecałym 1 bln prezentowali się przy nich jak ubodzy krewni z dalekich peryferii.  

Choć w ostatniej dekadzie żadna inna gospodarka starego kontynentu nie rozwijała się tak szybko jak Polska, to jednak w dalszym ciągu nasz kraj ciężko nazwać chociażby europejskim średniakiem. Dane na temat PKB, poziomu wynagrodzeń czy też stopy oszczędności wyraźnie pokazują nasze miejsce w szeregu. Według różnych szacunków (m.in. SGH czy Ministerstwa Finansów) potrzebujemy jeszcze przynajmniej dekady, aby pod względem ekonomicznym osiągnąć poziom życia statystycznego mieszkańca Unii Europejskiej.  

Niskie depozyty bankowe 

Tę szarą prawdę potwierdzają również dane NBP na temat kwot, jakie obywatelom naszego kraju udało odłożyć się na rachunkach osobistych i lokatach. Według NBP na koniec 2018 roku było to blisko 1 bln zł. Z jednej strony jest to gigantyczna kwota, jednak z drugiej – co zasygnalizowaliśmy na wstępie – dość skromna na tle stanu posiadania najzamożniejszych pod tym względem nacji jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania. Pod względem poziomu naszych depozytów możemy porównywać się co najwyżej ze znacznie mniejszymi: Austrią, Irlandią oraz Portugalią. O prześcignięciu takich państw jak chociażby Belgia na razie nie mamy co marzyć.  

Sytuacja diametralnie się zmieni, jeśli za punkt odniesienia przyjmiemy państwa naszego regionu Europy. Na ich tle to my prezentujemy się jak prawdziwe mocarstwo, a takie kraje jak Czechy, Słowacja, Węgry czy Bułgaria zostają daleko w tyle. Nie inaczej jest w przypadku Rumunii, której obywatele posiadają depozyty na ponad 4-krotnie niższym poziomie co u nas (wykres poniżej).  

Depozyty gospodarstwo domowychw wybranych krajach UE
Kliknij, aby powiększyć
Źródło: Eurostat

Depozyty per capita 

Choć pod względem trzymanych w bankach depozytów Niemcy dosłownie biją resztę państw na głowę, to jednak w sporej części wynika to z dużej populacji tego kraju. Nasi zachodni sąsiedzi liczą sobie ponad 80 mln obywateli. Tak więc porównywanie ogólnej kwoty depozytów leżących w niemieckich bankach z tym, co ulokowano np. w 60-krotnie mniejszej Estonii czy nawet ponad 2-krotnie mniejszej Polsce, byłoby nieco bezsensowne.  

Aby taka analiza była miarodajna, powinniśmy uwzględnić różnice w populacji poszczególnych państw. Jak to zrobić? Najprostszą metodą jest oczywiście podzielenie łącznego stanu depozytów gospodarstw domowych przez liczbę ludności danego państwa. Przykładowo – jeśli 840 mld euro oszczędności Hiszpanów podzielimy przez 46 mln, otrzymamy wynik 18 tys. euro. Tyle średnio pieniędzy na bankowym rachunku posiada każdy mieszkaniec tego iberyjskiego królestwa. Jeśli podejdziemy do sprawy w ten sposób, okaże się, że najwyższy stan depozytów posiadają nie Niemcy, ale Belgowie. W ich przypadku średni wynik to blisko 34 tys. euro (prawie 150 tys. zł).  

Depozyty per capita
Kliknij, aby powiększyć
Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych Eurostat

Problem ze średnią jest jednak taki, że nie do końca oddaje ona prawdziwy stan zamożności obywateli danego kraju. Po pierwsze – uwzględnia ona zasoby zarówno bardzo majętnych osób, jak także tych pozbawionych jakiegokolwiek majątku. Jeśli uśrednimy saldo rachunku prezesa dużej korporacji oraz szeregowego pracownika tej samej firmy, wynik będzie znacznie zawyżony względem stanu przeciętnego (na jednego prezesa o wysokich dochodach i oszczędnościach przypada w końcu wiele słabo uposażonych osób). Statystycy dość często posługują się tu przykładem zamrażarki i piekarnika. Jeśli wstawimy głowę do tej pierwszej, a nogi do tego drugiego, to średnia temperatura będzie dla nas komfortowa. Kłopot w tym, że my sami poparzymy sobie stopy i będziemy mieli oszronione włosy.  

Mediana zamiast średniej  

Powyższy problem możemy rozwiązać poprzez zastąpienie średniej – medianą. Mediana, czyli wartość środkowa, rozdziela daną próbę lub populację na dwie części. Patrząc na to w kontekście bankowych depozytów, w pierwszej grupie znajdzie się 50% z najniższym stanem ich posiadania, natomiast do drugiej trafi 50% osób mających najwięcej pieniędzy. Mówiąc obrazowo, jeśli zaczepimy losowego człowieka na ulicy i zapytamy go o to, ile ma w banku pieniędzy, to podana przez niego wartość – zakładając, że rozmówca mówi prawdę - prędzej będzie odpowiadała medianie niż średniej (w końcu milionerzy rzadko chodzą po ulicach).  

Posłużenie się medianą jako miarą stanu posiadania powoduje, że różnice pomiędzy poszczególnymi krajami dość mocno się zacierają. Jednym z najlepszych przykładów są Włosi. W ich przypadku średnia wartość bankowych depozytów to aż 18,4 tys. euro, natomiast mediana to tylko 5 tys. euro. Taka dysproporcja jasno pokazuje, że majątek mieszkańców tego przepięknego kraju skoncentrowany jest w rękach raptem garstki najzamożniejszych obywateli. Pozostali dysponują zacznie mniejszymi zasobami.  

W przypadku Polski tak dużego rozproszenia nie ma. Średnia to 5,8 tys. euro, natomiast mediana 3,0 tys. euro. Świadczy to o relatywnie wyrównanym poziomie życia obywateli naszego kraju. Z drugiej jest to cecha typowa dla państw o niezbyt długiej historii gospodarki wolnorynkowej. Jak wynika z licznych naukowych opracowań – cechą charakterystyczną (i dla wielu zasadniczą wadą) kapitalizmu jest właśnie powstawanie znacznych dysproporcji majątkowych między obywatelami.  

Mediana depozytów gospodarstwo domowych UE
Kliknij, aby powiększyć
Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych Eurostat

Co kraj, to różna wartość pieniądza 

Na zakończenie artykułu chcielibyśmy zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jeden interesujący aspekt. Mowa tu o różnicach w kosztach życia w poszczególnych krajach. Według wyliczeń Eurostatu oraz portalu statystycznego Numbeo, średni koszt utrzymania nad Wisłą należy do najniższych w Unii Europejskiej (taniej żyje się jedynie w Bułgarii i Rumunii). Przykładowo – Polak dysponujący kwotą 1000 zł może za te pieniądze nabyć koszyk towarów, który obywatela Niemiec kosztowałby równowartość 1700 zł, a Belga 1900 zł.  

Indeks kosztów życia w wybranych krajach UE

Kraj 

Indeks kosztów życia (100 = Polska) 

Irlandia195%

Belgia 

190% 

Holandia 

190% 

Francja 

190% 

Austria180%
Włochy175%

Niemcy

170% 

Grecja145%

Hiszpania 

140% 

Portugalia 

130% 

Polska 

100% 

Rumunia 

92% 

Identycznie sprawa ma się z depozytami. Z pewnymi uproszczeniami (np. ograniczenie się wyłącznie do rynku lokalnego) możemy powiedzieć, że 13 tys. zł trzymanych na lokacie lub koncie osobistym przez Polaka - tyle wynosi mediana w naszym kraju - czyni go bogatszym niż przeciętnego Włocha lub Hiszpana (w obu tych krajach mediana depozytów skorygowana o koszty życia to równowartość 12,5 tys. zł).  

Mediana depozytów z uwzględnieniem kosztów życia
Kliknij, aby powiększyć
Źródło: Opracowanie własne na podstawie Numbeo.com i Eurostat

Mimo, że Polakom daleko pod względem sumy posiadanych oszczędności do największych unijnych gospodarek, to w ujęciu relatywnym różnica wcale nie jest tak duża. Kiedy dostępne dane skorygujemy o różnice w wielkości populacji, kosztach życia, a jako miarę statystyczną przyjmiemy medianę, okaże się, że już teraz wyprzedzamy wiele – na pierwszy rzut oka - zamożniejszych nacji. Jednocześnie dystans do europejskich liderów, takich jak Belgia czy Austria, również znacznie się zmniejszy. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że nadrobienie tej niewielkiej różnicy może nie być łatwym zadaniem. Jest wysoce prawdopodobnym, że z biegiem lat tempo bogacenia się Polaków spowolni. Prawdopodobnie dojdzie też do wzrostu cen oraz polaryzacji majątku (duża część skupi się w rękach nielicznych). Jest więc możliwe, że i za 50 lat nadal pod względem posiadanych oszczędności wciąż będziemy o krok za europejskimi liderami. Żeby jednak zweryfikować tę tezę, przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać… 

Przeczytaj także

Komentarze