My analizujemy lokaty, Ty je wybierasz

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, czyli ile realnie zarabia się na lokatach w zagranicznych bankach.

Portrait
Rafał Janik
Aktualnie kończy doktorat z zakresu rynków finansowych. Uwielbia liczby, wykresy i dane. W wolnym czasie trenuje kolarstwo oraz wspinaczkę. Jego hobby to literatura i astronomia.
Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, czyli ile realnie zarabia się na lokatach w zagranicznych bankach.
Źródło: © vege/ fotolia

Polska należy do niewielkiej grupy państw, gdzie bankowe depozyty mogą przynieść ich posiadaczom realne zyski. W większości innych gospodarek świata, po uwzględnieniu podatku oraz inflacji, lokaty zwykle kończą się stratą.

Od czasu do czasu zdarza nam się otrzymywać wiadomości, w których piszecie, że oszczędzający za granicą „mają lepiej”. Jeden z częściej podawanych przykładów to Ukraina. Szybki przegląd ofert tamtejszych banków pozwala stwierdzić, że coś rzeczywiście może być na rzeczy.

Standard dla tamtejszych lokat to 12-15% zysku w skali roku. Przy tak dużych procentach, typowe dla polskiego rynku oprocentowanie na poziomie ok. 2% może wzbudzać co najwyżej życzliwy uśmiech.

1,5% lepsze niż 15%?

Kiedy jednak spojrzy się na ogólną sytuację ekonomiczną u naszych wschodnich sąsiadów, twierdzenie, że Ukraińcy „mają lepiej”, przestaje być takie oczywiste. Wszystko z powodu bardzo wysokiej, bo prawie 15-proc. inflacji, a także odpowiednika naszego podatku „Belki” (jak podaje Deloitte – jego wysokość to 18%). Kiedy uwzględni się te czynniki, okaże się, że trzymając pieniądze w którymś z ukraińskich banków, niechybnie skazujemy się na przynajmniej kilkuprocentowe realne straty. Tymczasem w Polsce – o czym pisaliśmy kilka dni temu (artykuł przeczytasz tutaj) – statystyczna lokata bankowa jest w stanie przynieść jej posiadaczowi realny zysk.

No dobrze, może więc przytoczony przez nas (a raczej przez naszych Czytelników) przykład Ukrainy stanowi jedynie wyjątek? Może w innych krajach trzymający pieniądze na lokatach mają rzeczywiście lepszą sytuację niż u nas? Niestety zwolennicy powiedzenia „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma” będą rozczarowani. Okazuje się bowiem, że straty na bankowych depozytach to wręcz ogólnoświatowy standard. Na ich tle 0,5-1,0% realnego zysku, jakie są w stanie zapewnić lokaty w polskich bankach, stanowi raczej wyróżnik “in plus” niż powód do narzekania.

Jeśli nie Ukraina, to może Turcja lub Argentyna?

Już kilka miesięcy temu pisaliśmy na temat państw oferujących lokaty o najwyższym na świecie oprocentowaniu (przeczytaj ten artykuł). Wśród liderów oprócz Ukrainy wymieniliśmy także m.in. Turcję, Argentynę, Egipt oraz Iran. Gdyby któryś z polskich banków zaoferował tyle odsetek, ile można zarobić na lokacie w którymś z wymienionych krajów – z miejsca wzbudziłby zainteresowanie ze strony Komisji Nadzoru Finansowego.

Dobry przykład to Turcja. W działających nad Bosforem bankach bez trudu ulokujemy swoje oszczędności na niebagatelnym poziomie 17-18% w skali roku! Błędem byłoby jednak natychmiastowe bukowanie biletów do Stambułu lub Ankary i zakładanie tam lokaty. Powód? Galopująca inflacja, której poziom za ostatnie pół roku to ponad 20%.

Mało tego, Turcy od zarobionych pieniędzy muszą zapłacić jeszcze podatek dochodowy (według Deloitte rozlicza się go w ramach rocznego zeznania podatkowego). Jego wysokość w zależności od osiągniętego w danym roku dochodu może wynieść nawet 35% (czyli prawie 2-razy tyle co w Polsce). Efekt? Wyjście z takiego interesu z realnym zyskiem jest obecnie praktycznie niemożliwe. Z drugiej strony – wobec tak wysokiego tempa inflacji lokowanie pieniędzy w tureckich bankach przez tamtejszych obywateli i tak wydaje się być mniejszym złem niż trzymanie ich w przysłowiowej skarpecie (pomijamy popularną wśród Turków metodę przechowywania oszczędności w euro lub dolarach).

Kurs pary walutowej Lira/Złoty
Kliknij, aby powiększyć

Czy 18% zysku na lokacie w Turcji jest realne?

Ktoś przedsiębiorczy mógłby tu jednak dość słusznie zauważyć, że skoro mieszka np. w Polsce czy innym stabilnym gospodarczo kraju, galopujące w Turcji ceny nie mają dla niego żadnego znaczenia. Wystarczy więc wymienić posiadane złote czy euro na liry i wpłacić je na wysoki procent do któregoś z lokalnych banków (jeśli komuś na tym szczególnie zależy, polecamy największy obecnie turecki bank – Ziraat Bankasi). Na koniec wystarczy jedynie wymienić oszczędności z powrotem na polską lub inną walutę i cieszyć się spektakularnym zyskiem (w fachowej terminologii nazywa się to transakcja carry trade).

Także ten pomysł musimy jednak stanowczo odradzić. Tym razem powodem jest ryzyko walutowe, na które naraża nas taka operacja. Jeszcze rok temu kurs wymiany liry w stosunku do polskiego złotego oscylował w okolicach parytetu (czyli kursu 1 do 1). Dziś jedna lira kosztuje niespełna 70 groszy (a jesienią jej wartość spadała nawet poniżej 60 groszy). W praktyce oznacza to, że po roku trzymania oszczędności na „superkorzystnej” lokacie w Turcji wróci do nas mniej pieniędzy niż w momencie dokonania wpłaty.

Chciwy duet

Niestety dla oszczędzających, inflacja i podatek od zysków kapitałowych stanowią bardzo zachłanny duet, który ze sporą nawiązką potrafi „pożreć” wszelkie wypracowane na lokatach zyski.

Wyjątkowo spektakularny przypadek stanowi tu Argentyna, gdzie tamtejszy system finansowy już od kilku lat jest bliski kolapsu, a Argentyńczycy jak ognia unikają lokalnej waluty – peso. Kto jednak przełamie awersję do niej i zdecyduje się na lokatę, ten może liczyć na astronomiczne wręcz oprocentowanie rzędu…35% w skali roku! Nie ma co jednak popadać w euforię - w tym samym czasie tylko z powodu inflacji wartość zdeponowanych pieniędzy spadłaby o 40%. Zamiast ponad 1/3 zwrotu byłaby więc realna strata.

Kraj

Standardowe oprocentowanie na lokacie bankowej*

Inflacja**

Realny zysk brutto ze standardowej lokaty***

Ukraina

15%

15%

0%

Turcja

17%

21%

-3%

Iran

15%

27%

-9%

Argentyna

35%

40%

-4%

Egipt

9%

15%

-5%

Nigeria

9%

11%

-2%

Zysk nominalny a zysk realny z lokaty

Zyski z lokat oferowanych przez banki możemy rozpatrywać przynajmniej na dwa sposoby – w ujęciu nominalnym oraz ujęciu realnym. W tym pierwszym, prostszym, wystarczy jedynie wyliczyć wysokość odsetek, jaką otrzymamy po zakończeniu oszczędzania, a następnie skorygować ją o ewentualny podatek od zysków kapitałowych. Zysk w ujęciu realnym oprócz podatku uwzględnia także poziom inflacji. Wyznaczony w ten sposób wynik powie nam, jaką ilość dóbr będziemy mogli nabyć po zakończeniu lokaty w porównaniu do stanu sprzed jej założenia. Więcej na temat piszemy w tym artykule).

Lokaty w najbogatszych krajach też nie dadzą zarobić

Wnikliwy czytelnik mógłby zarzucić nam, że w tekście posługujemy się wyłącznie przykładami „egzotycznych” państw, których gospodarki nie są tak stabilne jak chociażby nasza.

Pora przyjrzeć się więc sytuacji oszczędzających w najbogatszych krajach świata jak np. Szwajcaria, Niemcy czy Stany Zjednoczone. W ich przypadku niewątpliwym plusem jest na pewno stabilność cen – już od wielu lat inflacja w wymienionych krajach oscyluje na poziomie między 1% a 3% w skali roku (a więc jest to poziom porównywalny z Polską). Marna to jednak pociecha, skoro zyski z bankowych depozytów wynoszą tam co najwyżej 3-3,5% w przypadku USA oraz nie więcej niż 1,5% w Szwajcarii i Niemczech.

Efekt jest więc taki, że po roku trzymania pieniędzy w banku ich wartość nabywcza pozostaje na tym samym poziomie. Na domiar złego – zyski Amerykanów, Niemców czy Szwajcarów dodatkowo uszczupli wszechobecny podatek od zysków kapitałowych.

W poniższej tabeli prezentujemy orientacyjne przedziały zysków, jakie można osiągnąć, lokując kapitał w wybranych wysokorozwiniętych gospodarkach świata.

Kraj

Standardowe oprocentowanie na lokacie bankowej*

Inflacja**

Realny zysk brutto*** ze standardowej lokaty

Stany Zjednoczone

2,6%

2,6%

0,0%

Niemcy

0,4%

2,3%

-1,9%

Szwajcaria

0,3%

1,1%

-0,8%

Szwecja

0,5%

2,2%

-1,7%

Kanada

2,4%

2,7%

-0,3%

Wielka Brytania

2,0%

2,6%

-0,6%

Japonia

0,1%

1,3%

-1,2%

Polski rodzynek

Choć w większości państw świata oszczędzający na lokatach skazani są na realne straty, to jednak na naszym globie da się znaleźć chlubne wyjątki. Przykłady to Gruzja, Rosja, Meksyk, Indonezja oraz Polska. W wymienionych krajach oprocentowanie lokat jest na tyle wysokie, że jest ono w stanie „pokonać” inflację oraz podatki od zysków kapitałowych.

Aktualnie sytuacja chyba najlepiej pod tym względem wygląda w Gruzji. W tym popularnym wśród Polaków kraju znaleźć można oferty lokat z oprocentowaniem przekraczającym 8% przy inflacji na poziomie niespełna 3,0%. W sumie po uwzględnieniu lokalnego odpowiednika naszego podatku „Belki” (wynosi on do 20%) daje to realny zarobek na poziomie ponad 4%.

Ciekawym przypadkiem jest też Katar. W tym najbogatszym pod względem PKB na osobę kraju świata nie znajdziemy wprawdzie wysokooprocentowanych lokat (maksimum, jakie udało się nam wyszperać, to 1,5% na 2 lata w Doha Banku), jednak ponad 4% możemy bez trudu zarobić w denominowanych w rialach katarskich obligacjach skarbowych. Jednocześnie w kraju szejków panuje bardzo niska inflacja (w ostatnim miesiącu mieliśmy nawet deflację). Skutkuje to tym, że po roku oszczędzania wartość nabywcza naszych pieniędzy nie tylko nie spadnie, ale będzie przynajmniej o kilka procent wyższa.

Kraj

Standardowe oprocentowanie na lokacie bankowej*

Inflacja**

Realny zysk brutto ze standardowej lokaty***

Gruzja

8%

3%

4,9%

Rosja

6,5%

3,5%

2,9%

Meksyk

7%

5%

1,9%

Indonezja

4,5%

3%

1,5%

Indie

7%

4%

2,9%

Malezja

4%

0,7%

3,3%

Polska

2,5%

1,6%

0,9%

Podsumowanie

Wbrew temu, co podpowiada nam intuicja, wysokie oprocentowanie na lokacie bankowej wcale nie musi być równoważne z wysokim zyskiem. Jak wyjaśniliśmy w tekście, w wielu krajach atrakcyjne oprocentowanie depozytów równoważone jest przez wysoką inflację oraz wszechobecną rękę fiskusa. Efekt jest taki, że co prawda po zakończeniu takiej lokaty na naszym koncie rzeczywiście pojawi się więcej pieniędzy, jednak będziemy mogli kupić za nie tyle samo (a nawet mniej) produktów niż przed jej otwarciem.

W porównaniu z innymi państwami na delikatny plus wysuwa się tu natomiast Polska. Dzięki relatywnie wysokiemu oprocentowaniu lokat (zobacz nasz ranking) oraz stosunkowo niskiej inflacji duża część depozytów terminowych jest w stanie zapewnić w ujęciu realnym 1% a nawet 2% zysku. A co jeśli taki poziom nas nie zadowala? W takim razie polecamy podróż do Gruzji lub Rosji – tam czeka nas ponad 4% realny zysk, ale także… ryzyko zmian kursu walutowego. Decyzja o takim wyjeździe należy więc do Was ;-)

Przeczytaj także

Komentarze